Mechanik
Wchodząc na sesję Integracji Strukturalnej, możesz żyć w przekonaniu, że idziesz do mechanika. Masz poczucie, że się położysz i terapeuta coś zrobi. Sprawi w magiczny sposób, że każdy z elementów układanki, jaką jest Twoje ciało, znajdzie się szybko i bezboleśnie na swoim miejscu. To jest troszkę magiczne myślenie, które pokutuje w obecnych czasach, choć może nieco mniej niż jeszcze 15-20 lat temu. Sednem tej metody, jest aktywny, a nie bierny, Twój udział jako osoby zainteresowanej wprowadzeniem zmiany w sobie.
Pod tym względem Integracja Strukturalna nie różni się od treningów biegowych czy psychoterapii. Przebudowa wzorców ruchu i nawyków zajmuje czas i jest procesem. Jak każdy proces, ten również, wymaga od Ciebie przejęcia sterów na swoim ciałem i uświadomienia sobie sposobu w jaki z niego korzystasz. Nie powiem, żeby zawsze było to proste z poziomu motywacji. Wiesz, zajmuję się tym procesem zawodowo, a nie zawsze jestem w stanie siedzieć perfekcyjnie czy skupić się na stopach. Czasem, gdy mam gorszy dzień lub czuję się słabiej, pochylam się i gubię linię, nad którą już od lat pracuję. To samo dzieje się Tobie, idę o zakład.
Zachowaj spójność
Przypomnij sobie, jak często potrafią zdarzać się dołki motywacyjne, gdy trenujesz swoją ulubioną dyscyplinę. Prędzej czy później nadejdzie dzień, w którym wszystko składa się na nie… Jedyne, co w takiej sytuacji możesz zrobić, to pozostać w kontakcie ze swoją praktyką i chociaż o niej ciepło pomyśleć. Na przykład, wyobrazić sobie, że jednak ćwiczysz albo co mógłbyś robić dziś na treningu (gdyby chciało Ci się go rozpocząć). Tak w końcu czasem bywa, że nie zawsze wszystko pójdzie po naszej myśli. Tylko nie pozwól, by ta przerwa trwała zbyt długo, bowiem każda chwila oddalenia od Twojego treningu sprawia, że zaczynają kiełkować wymówki.
Decyzja zapada
Każdy proces gdzieś się zaczyna. W przypadku Integracji Strukturalnej zaczyna się on w chwili, kiedy zdecydujesz, że nie chcesz już więcej cierpieć z powodu rozchwianej sylwetki, czy zbierających się niekontrolowanych napięć w Twoim zmęczonym ciele. Od tej decyzji i chęci zmiany zaczyna się wszystko. Decyzję możesz podjąć z różnych powodów. Może na przykład jesteś obeznany z pracą z ciałem i zwyczajnie interesuje Cię Integracja Strukturalna. Być może jest dla Ciebie interesująca jako wciąż bardzo niszowa metoda inspirująca do innego sposobu podejścia do ciała. Może jesteś sportowcem amatorem i chcesz poprawić swoje wyniki. A może się garbisz i postanowiłeś coś z tym w końcu zrobić. Niemniej w chwili zapadnięcia decyzji o zmianie proces Integracji Strukturalnej może się rozpocząć. Wcześniej lub bez Twojej intencji nie jest w stanie stać się zbyt wiele albo nie tyle ile byś oczekiwał.
Owszem, praca Strukturalna z ciałem odbywa się przez dotyk i terapeuta wnosi pewną zmianę. Niemniej jednak kiedy Twoja głowa jest gdzieś daleko to nie jesteś zainteresowany tym co się w Tobie dzieje. Zarówno w trakcie jak i po sesjach tracisz ciekawe, czasem bardzo pouczające doświadczenia. Trochę jak pasażer autobusu wycieczkowego, który zasnął w trakcie drogi i jedyne, co pamięta, to wejście do autobusu i wyjście pod hotelem. Niestety stracił wszystkie przepiękne, malownicze widoki, które jawiły się za oknem w trakcie podróży. Wtedy po opuszczeniu autobusu może nawet nie zdawać sobie sprawy, że otaczający go rejon jest diametralnie rożny od tego, z którego zaczynał podróż. Niby jest w innym miejscu i być może jest bardziej komfortowo. Jednak brak mu pełnej świadomości, gdzie jest i co może z tym zrobić, jakie ma możliwości.
Oblicza motywacji
Twoja motywacja, gdy przychodzisz na sesje jest kluczowa nie tylko dla rozpoczęcia całego procesu oraz trwania w nim. Jest ważna także po serii 10 sesji dla wprowadzenia spodziewanych zmian i w konsekwencji poprawy funkcjonowania Twojego ciała.
Rozróżnienie tutaj motywacji wewnętrznej i zewnętrznej może być dla Ciebie ciekawe i pomocne. Z jednej strony jest motywacja zewnętrzna, naturalnie, której źródłem jest terapeuta a nawet zbudowana z nim relacja – i to jest bardzo cenne i potrzebne. Nie powinno Ci to przysłaniać motywacji wewnętrznej (jako energii, która emituje z nas i daje nam wewnętrzne poczucie, że chcemy coś zrobić/zmienić). Jeśli oprzesz się tylko na tej zewnętrznej motywacji żeby działać, to gdy zakończy się już cała seria Integracji możesz mieć problem sam kontynuować pracę nad sobą i nad utrzymaniem spójności swoich działań bez zewnętrznego źródła. Na szczęście mamy dziesięć spotkań, by obudzić w Tobie wewnętrzną motywację, której być może Ci brakowało.
Wnioski
To prowadzi do dość prostej konkluzji. Integracja w dużej mierze jest procesem, który odbywa się na poziomie mechanicznym w strukturach Twojego ciała. Za tę część procesu w zdecydowanym stopniu odpowiada terapeuta, czyli osoba która przez ten proces Cię przeprowadza. Na tym etapie najistotniejsze jest jego wyczucie. Z całą pewnością ona lub on będą próbowali cię wciągnąć w przeżywanie i świadome wykorzystywanie swojego ciała. Wiesz, aby się czegoś nauczyć, potrzebujesz czasu, uwagi i zdolności rozróżniania. Do nauki rozróżniania potrzebujesz odbierać wrażenia zmysłowe i na ich odczuwanie (przez Ciebie) będzie zwracał uwagę terapeuta. W doświadczanie ruchu musisz zaangażować się sam, tu nie ma innej opcji. Nikt nie skupi się na Tobie za Ciebie. Nikt nie będzie miał takiego wglądu w Twoje ciało, jak ty sam. Ten wgląd to umiejętność, nie cecha. Można się go uczyć, praktykując.
Zauważ by zmienić
Zapewne spotkałeś się ze zjawiskiem zwanym efektem obserwatora. Chodzi w skrócie o sytuację, w której samo dokonanie pomiaru może prowadzić do zmiany obiektu/zjawiska mierzonego. Tak jest w fizyce, ale tak jest też w bardziej dosłownych działaniach. Na przykład gdy uczestniczyłem w szkoleniu fizjoterapeutycznej metody Maitland, byliśmy uczeni, że sam fakt przeprowadzenia testu może wprowadzić zmianę. By dowiedzieć się, co stoi za tą zmianą, należało uważnie przeprowadzić badania oraz zdawać sobie sprawę z tego, jak pacjent wyglądał i czuł się przed badaniem, a jak po nim. Fakt, to zazwyczaj były fizyczne ingerencje w ciało klienta. Ciekawe jest, jak naprawdę drobne bodźce potrafią w odpowiednich warunkach wywoływać wielkie reakcje. Tylko wiesz co, Twoja myśl wpływa mocniej na Twoje ciało niż jakakolwiek ingerencja ze strony terapeuty. To, czy zwracasz uwagę na jakiś skrawek swojego ciała lub czy jesteś zdolny obserwować ruch oddechowy, samo w sobie powoduje ogromną zmianę w tym wzorcu. Ponadto daje Ci świadomość tego ruchu. Za świadomością krok w krok podąża zmiana. Zmiana wzorców, zmiana nawyków może się zamanifestować tylko jeśli dany wzorzec/nawyk jest uświadomiony. Co niby masz zmienić, skoro nic nie czujesz? Czego ma dotyczyć zmiana, skoro ta noga, ręka czy żebra nie istnieją na Twojej mapie ciała?